Kolejny dzień pracy w naszym serwisie udowodnił nam, jak ogromną cierpliwością potrafią wykazać się użytkownicy biurowi. Trafiło do nas urządzenie Kyocera ECOSYS M2035dn (co widać na załączonym zdjęciu strony stanu kyocera ecosys.jpg). Właściciel dostarczając sprzęt, stwierdził skromnie, że „ciężko mu już rozczytać dokumenty”. Spójrzcie na zdjęcie – doskonale go rozumiemy! Trzeba było mieć sokoli wzrok, żeby tam cokolwiek dostrzec.
Co było przyczyną takiej katastrofy na papierze? Standardowy scenariusz: włożony zamiennik tonera, i to raczej z tych bardzo słabej jakości. Tani proszek dosłownie wykończył bęben światłoczuły oraz listwę czyszczącą, która przestała zbierać nadmiar tonera. Efekt? Czarny pas przez całą długość strony i szare, brudne tło.
Strach ma wielkie oczy (i folię utrwalającą) Naszym największym zmartwieniem podczas diagnozy był jednak zespół grzewczy (fuser). W nowszych konstrukcjach Kyocera zrezygnowała ze starych, pancernych wałków teflonowych na rzecz delikatniejszych folii utrwalających. Choć to technologicznie zaawansowane rozwiązanie, to jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… oszczędności produkcyjne. Słaby toner potrafi trwale przypalić i zniszczyć taką folię, co drastycznie podnosi koszty naprawy.
Finał z happy endem Na szczęście po rozłożeniu fusera na części pierwsze okazało się, że folia i grzałka są w dobrym stanie! Skończyło się na strachu, wymianie modułu bębna, tonera dobrej jakośći oraz pełnej, precyzyjnej konserwacji wnętrza maszyny.
Kyocera wraca do klienta, a wydruki znów są idealnie ostre i czyste.